top of page
Szukaj

Silversi - stracona szansa?

  • Zdjęcie autora: coachingleczycki
    coachingleczycki
  • 18 lut
  • 3 minut(y) czytania

„Silversi”. Słowo modne, miękkie, błyszczące, padało w panelach, wybrzmiewało w Davos, przewijało się w raportach, strategiach, „mapach drogowych przyszłości pracy”. Mówiono o doświadczeniu, o kapitale kompetencji, o demografii, która zmusi gospodarki do przewartościowań. Mówiono dużo. I na mówieniu, jak to często bywa, się skończyło.

Bo kiedy zderzymy te konferencyjne hasła z rzeczywistością rynku pracy, zobaczymy przepaść, nie lukę. Przepaść cywilizacyjną, mentalną i systemową. Państwo chwali się wzrostem PKB, niskim bezrobociem, wielkimi projektami infrastrukturalnymi i ostatnio hucznie inwestycjami skierowanymi na bezpieczeństwem militarnym. I dobrze, bezpieczeństwo jest fundamentem. Tyle że państwo, które inwestuje miliardy w sprzęt, a nie potrafi zainwestować w ludzi, zaczyna przypominać twierdzę z pustymi koszarami. Silną na zewnątrz, słabą od środka.


Najbardziej jaskrawym przykładem tej słabości są właśnie „silversi”, ludzie 50+, 55+, 60+, szczególnie kobiety. Pokolenie, które budowało polski kapitalizm od zera, które uczyło się gospodarki rynkowej w biegu, które przechodziło transformacyjne wstrząsy, restrukturyzacje, upadki branż, prywatyzacje i kryzysy. To oni wprowadzali zagraniczne standardy zarządzania, tworzyli działy sprzedaży, budowali media, bankowość, logistykę, marketing, edukację prywatną. Dziś, mając tyle lat o doświadczenia na karku, w teorii, są „zasobem”. W praktyce są jednak odpadem systemowym.

Utrata pracy po pięćdziesiątce uruchamia w Polsce mechanizm społecznej degradacji, który ma w sobie coś z cichej przemocy strukturalnej. Człowiek z kompetencjami, z dorobkiem, z siecią relacji, z wiedzą operacyjną i strategiczną jednocześnie trafia w próżnię. Systemy HR, karmione algorytmami efektywności kosztowej, odrzucają ich CV „z klucza”. Wiek staje się filtrem wstępnym, niewidzialnym, ale absolutnym. Nikt tego głośno nie powie, bo algorytm jest nieelegancki, ale działa bezbłędnie. „Za drogi”, „za mało elastyczny”, „przekwalifikowanie nieopłacalne”, „ryzyko zdrowotne”, „nie wpasuje się w młody zespół”, „nie nastawiony wyłącznie na wynik”. Język korporacyjny potrafi być wyjątkowo okrutny, bo ukrywa wykluczenie pod płaszczem racjonalizacji i optymalizacji.


I oto dochodzimy do paradoksu systemowego. Państwo, które traci demograficznie zasoby pracy, jednocześnie pozwala marnować najbardziej doświadczoną część kapitału ludzkiego. Zamiast budować pomosty transferu wiedzy, mentoringu, pracy hybrydowej międzypokoleniowej, zamiast tworzyć zachęty podatkowe do zatrudniania 50+, zamiast inwestować w realne, a nie fasadowe, programy reskillingu, redukuje środki na aktywizację zawodową w Urzędach Pracy. Obcięcie o połowę funduszy dla samorządów na ten cel jest nie tylko decyzją budżetową. Jest sygnałem filozofii państwa, filozofii krótkowzrocznej.

A konsekwencje są wielowarstwowe i długofalowe. Po pierwsze ekonomiczne. Niewykorzystany potencjał pracy to niższa produktywność gospodarki, mniejsze wpływy podatkowe, większe obciążenie systemów świadczeń. Po drugie społeczne. Wykluczenie zawodowe w tym wieku nie jest epizodem, tylko często trwałym wypadnięciem z obiegu. Prowadzi do depresji, rozpadu relacji, poczucia bezużyteczności. Niszczy nie tylko dochody, ale tożsamość, a na końcu społeczeństwo. Po trzecie cywilizacyjne. Gospodarka, która nie umie korzystać z doświadczenia, skazuje się na wieczną młodość, niestety pozorną, bo pełną energii, ale jednocześnie ubogą w mądrość operacyjną. To widać w jakości zarządzania, w powtarzaniu błędów, w krótkoterminowości strategii.


Najbardziej gorzki jest jednak wymiar symboliczny. Pokolenie, które słyszało przez dekady narrację o odpowiedzialności, etosie pracy, lojalności wobec organizacji, dziś dostaje komunikat odwrotny: „Byłeś potrzebny, dopóki byłeś tani i wydajny. Teraz jesteś już tylko kosztem”. To nie jest tylko problem rynku pracy. To jest pęknięcie kontraktu społecznego.

Bo prawda jest taka, że „silversi” nie potrzebują litości ani kampanii wizerunkowych, czy budowania marki. Potrzebują przede wszystkim systemowych narzędzi powrotu do gry. Rynek sam tego nie zrobi, bo kieruje się krótkim bilansem kosztów. Państwo, jeśli naprawdę myśli strategicznie o bezpieczeństwie, także ekonomicznym i demograficznym, musi zobaczyć w nich rezerwę kompetencyjną, a nie statystyczny balast.

Na razie jednak jesteśmy na etapie konferencyjnych oklasków i budżetowych cięć, etapie, w którym łatwiej mówić o „srebrnej gospodarce” niż realnie ją budować. I w tym sensie słowo „silversi” staje się nie opisem zasobu, lecz eleganckim eufemizmem dla grupy, którą system nauczył się ignorować.


 
 
 

Komentarze


Kontakt

ul. Brzeziny 9

Maszyce 32-077

​​

Tel: +48 601 462 131

dariusz.leczycki.coaching@gmail.com

  • Facebook
  • Twitter
  • Instagram
  • YouTube

© Personal Life Coach.

Powered and secured by Wix

bottom of page