Złote zdanie, czyli jak przejść ciszę w coachingu i dalej pracować z nową energi
- coachingleczycki
- 10 gru 2025
- 1 minut(y) czytania

W coachingu zdarzają się momenty, kiedy rozmowa nagle staje w miejscu, tak jakby trafiała na ścianę. Ciężar emocji osiada na krzesłach jak trzeci uczestnik sesji, a klient zostaje z tym, co trudne.
W takim momencie można temat albo pchać dalej siłą, albo zadziałać inaczej, otworzyć okno, wpuścić tlen. Ja sięgam po zdanie, które wielokrotnie przynosiło efekty tam, gdzie zaczynało królować napięcie.
"Na sesji zapadła cisza. Klient spuścił wzrok, plecy opadły. Temat był ważny, ale zatrzymał się w gardle. Zamiast drążyć, zapytałem - Powiedz więc, bardzo mnie to ciekawi, kiedy jesteś szczęśliwy?” Najpierw zareagował spojrzeniem pełnym zdziwienia, potem uśmiechnął się, ledwo widocznie, ale prawdziwie i opowiedział mi o chwili nad morzem z synem, o spokoju, o śmiechu. I nagle wróciliśmy do tamtej rozmowy z zupełnie innej przestrzeni, pełnej życia, zasobów, gotowości."
To moje pytanie nie bagatelizowało trudności klienta, ale przenosiło jego uwagę z blokady na zasoby, z ciężaru na momenty, w których życie daje energię, sens, i nagle pojawił się ruch, a za nim drzwi, które wcześniej były zatrzaśnięte, a teraz zaczęły się uchylać.
Czasem to właśnie mała zmiana kierunku rozmowy odblokowuje największe transformacje, i wystarczy wtedy jedno pytanie, by świat się przesunął.



Komentarze